Historia Bogucina wg Wojciecha Stachowiaka

    Pewnego dnia otrzymaliśmy e-maila od Wojciecha Stachowiaka, w którym zaproponował nam spotkanie, na którym opowie nam historię Bogucina według niego najbardziej zbliżoną do prawdy. Bardzo nas to zaciekawiło, ponieważ rozmawialiśmy już z wieloma mieszkańcami Bogucina na ten temat i bardzo często fakty były sprzeczne. Rodzina Stachowiaków jest jedną z rodzin, które mieszkają w Bogucinie prawie że od początku jego istnienia. Długo się nie namyślając, wraz z Jackiem Burą wybraliśmy się na wcześniej umówione spotkanie przede wszystkim z myślą o Was, drodzy Internauci, żeby Wam w pierwszej kolejności przedstawić to, czego się dowiedzieliśmy. Oto czego się dowiedzieliśmy:

 

  Dom znajdujący się przy ul. Gnieźnieńskiej, który należy do rodziny państwa Stachowiaków, niegdyś pełnił funkcję domu inwentarskiego. Został on odkupiony od kupca bławatnego przez pradziadka Czerniaka. Między 1921 r. a 1927 r. obszar, który obejmował teren od działki Stachowiaków aż do obecnego skrzyżowania ul.Bałtyckiej z ul.Gnieźnieńską, często zmieniał właścicieli. Najpierw należał do państwa Przybylińskich, później Przybylińscy sprzedali ten teren panu Mutowi, który go odsprzedał następnie panu Konstańczakowi. Lecz pan Konstańczak nie wrócił z wojny. W 1924 r. Maria Przybylińska zd. Kubacka wyszła ponownie za mąż, za Jana Przybylińskiego i chciała oddać ten dom w dzierżawę.  Jej córka Władysława Czerniak wyszła za mąż za Jana Stachowiaka w 1927 r. i od tego czasu aż do dziś ten teren należy do rodziny Stachowiaków.

 

Jeden z domów przy ul.Gnieźnieńskiej, zwany przez starszych mieszkańców Bogucina "Białą Chatą" to były niegdyś czworaki.

Na obszarze znajdującym się za skrzyżowaniem ul. Bałtyckiej z ul.Gnieźnieńską, gdzie dziś stoi stary wagon kolejowy (który miał pełnić funkcję baru), znajdowało się gospodarstwo należące do pana Seiferta.

 

W czasach wojny, las, który znajduje się za posesją państwa Stachowiaków, nie istniał. Nie istniał, ponieważ znajdowała się tam linia kolei wąskotorowej. Tam, gdzie dziś znajdują się zakłady Polmosu, Niemcy mieli zapasy amunicji.

 

Pan Konstańczak miał gospodarstwo nastawione na handel warzywami z kupcami poznańskimi.

Przed wojną w Bogucinie było ok. 10 gospodarstw, wszystkie znajdowały się po tej stronie ul. Gnieźnieńskiej, gdzie znajduje się ul. Zielona i gdzie dziś mamy hurtownię zabawek. Po drugiej stronie, czyli tam, gdzie dziś znajduje się "Nowy Bogucin", czyli m.in. ul. Jodłowa, Wrzosowa, Sosnowa  i "górki" nie mieszkał nikt; znajdował się tam las.

W starym młynie, który dziś jest zabytkiem, znajdowała się m.in. hydrofornia, gdzie pan Połomski hodował... prosiaki.

W 1920 r. w Bogucinie założono pierwszą linię telefoniczną, która doprowadzona była do gospodarstwa pana Stachowiaka. Później kazał on sobie ją odciąć. W tych czasach kładziono jeszcze kable telefoniczne wykonane z ołowiu.

W 1932 i 1933 r. wyprostowano ul.Gnieźnieńską, a w latach 60. poszerzono ulicę.

Teren, który znajduje się wokół dzisiejszej fabryki Bridgestone, aż do posesji państwa Stachowiaków, to był pusty teren. Nie było tam lasów ani zabudowań, ponieważ nie mogło być miejsca, gdzie mógłby schować się wróg. Tam, gdzie dziś znajduje się centrum logistyczne Schroeder Interlog, znajdował się główny fort. W promieniu kilku kilometrów od fortu nie mogło być nic.

W czasie wojny w domu państwa Stachowiaków przy ul. Gnieźnieńskiej przebywali Rosjanie. Na działce, nie daleko domu pochowano kilku zabitych, a gdy wyzwolono Poznań, wykopano te ciała i przewieziono je na poznańską Cytadelę.

Niestrzeżone przejście przez tory kolejowe, znajdujące się przy ulicy Jarzębinowej kiedyś spełniało rolę przejazdu kolejowego dla samochodów. Niegdyś znajdował się tam domek kolejowy, po którym dziś nie ma śladu. Zdarzył się tam niejeden wypadek. Pewnego zimowego dnia pani Grzymisławska, która mieszkała w Poznaniu, a do Bogucina przyjeżdżała na działkę, zamierzała przejechać swoją Skodą Octavią przez przejazd kolejowy. Niestety samochód utknął pomiędzy szynami. Nie czekając długo, pani Grzymisławska wysiadła z pojazdu i czym prędzej biegła wzdłuż torów, aby dać jakieś znaki maszyniście, że na torach znajduje się pojazd. Najbliższy pociąg nadjechał po kilkunastu minutach i pani Grzymisławska zdołała przebyć kilkaset metrów i dać znaki maszyniście. Niestety, pociąg był bardzo rozpędzony i nie zdołał wyhamować. Zmiażdżył Octavię i pchał ją przed sobą aż do chwili zatrzymania. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

W 1968 r. z okazji Tysiąclecia istnienia Polski, nakazano podsypać skarpę przy ul. Gnieźnieńskiej, gdzie znajduje się pole.

Państwo Słocińscy, do których należał Bogucin, po wojnie przywędrowali ze Śląska.

Po parcelacji, pierwszymi mieszkańcami Bogucina byli państwo Tritt i Czerniak, którzy zamieszkali przy dzisiejszej ul. Wrzosowej.