Wspomnienia - państwo Zofia i Jerzy Bilniccy

Najważniejsza ulica „Nowego” Bogucina nosi nazwę Władysława Słocińskiego. Dawniej była to ul. Łąkowa. Wcześniej nie zastanawiałyśmy się nad tym, dlaczego przemianowano ul. Łąkową właśnie na ul. Władysława Słocińskiego.  Poznając dzieje naszej miejscowości, co okazało się trudniejsze niż myślałyśmy, dowiedziałyśmy się, że w Bogucinie nie ma w zasadzie rdzennych mieszkańców. Większość zamieszkujących osiedle to ludzie, którzy sprowadzili się z Poznania i innych zakątków. Zajęłyśmy się i tym tematem. Okazało się, że najważniejsza osobą, która przyczyniła się do rozwoju Bogucina, był pan Słociński. Aby bliżej zapoznać się z jego osobą przeprowadziłyśmy wywiad z jego córką Zofią i mężem pani Zofii - Jerzym - państwem Bilnickim.

Wywiad został przeprowadzony przez Zosię Ziętkiewicz, Angelikę Wybicką i Sarę Molęcką.

W którym roku urodził się i kiedy zmarł pan Słociński?
Urodził się w 1899 roku, a zmarł w 1983 r.

Czy urodził się w Bogucinie?
Nie, w zupełnie innej części Polski. Urodził się na Śląsku.

Gdzie pan Słociński uczęszczał do szkoły?
Na samym początku skończył gimnazjum w Częstochowie. Następnie studia rolnicze, które rozpoczął w Bydgoszczy, a skończył w Cieszynie, gdyż tam właśnie została przeniesiona ta szkoła. Ukończył także prawo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Kiedy pan Słociński sprowadził się do Bogucina?
Był to roku 1948 od razu po zakupie terenów, na których znajduje się dziś duża część naszej miejscowości.

Ile hektarów ziemi zakupił pan Słociński?
Dokładnie było to 65,974 hektarów, które zostały wykupione od hrabiny Skarbkowej. Akt notarialny o zakup ziemi gdzie teraz znajduje się miejscowość Bogucin został zawarty 10 stycznia 1948 r. w Poznaniu, w kancelarii przy ulicy św. Marcina.

Czy pan Słociński uważał zakup tych terenów za dobry pomysł?
Tak, chociaż była ta ziemia 5 - 6 klasy, czyli bardzo słabej jakości. Miał proponowane lepsze, ważniejsze prace, lecz chciał być blisko ziemi - nie mógł bez niej żyć. Często powtarzał:

„I piaski zaczną rodzić,

jak człowiek ze światłą głową

zacznie po nich chodzić.”

Wcześniej, zanim sprowadził się do Bogucina, posiadał szkółki owocowe na Śląsku, a także miał praktyki w Danii i Szwecji.

W jaki sposób na zakupionej przez niego ziemi zamieszkali inni ludzie?
Sprzedawał działki wtedy, gdy ta ziemia została już podzielona. Nie tylko na działki - 30 ha, także na tereny pod las i budowę dróg.

Czy były one drogie?
Nie, ceny działek nie były wygórowanie, bo kosztowały one po około 2 tysiące złotych. Ziemie były sprzedawane bardzo tanio, a ponad to na raty. Tato często oddawał ziemie za darmo, jeżeli widział, że ludzi na nie, nie było stać. Tak na tym terenie zaczęły powstawać domy jednorodzinne. 

Jak wyglądała sprawa płatności za kupno działek?
Czasami, gdy mieszkańcy wsi przychodzili spłacić długi, gdyż nie lubili zaległości, tato najpierw pytał się ich czy mają na wszystkie potrzebne rzeczy do domu, jeśli okazywało się, że nie, to nie przyjmował raty.

Kiedy ludzie zaczęli sprowadzać się do Bogucina?
Ludzie przybywali, żeby się osiedlić od razu, gdy pan Słociński podzielił ziemie na działki i zaczął je sprzedawać, było to około roku 1953.

Jakim człowiekiem był pan Władysław Słociński?
Był społecznikiem i hojną osobą. Mieszkańcy musieli tworzyć wszystko od samego początku, kopali studnie itp. Pragnąc im pomóc zadbał o doprowadzenie linii elektrycznej, co było bardzo kosztownym przedsięwzięciem. Aby pomóc, energetyka udostępniła stare słupy elektryczne. Doprowadził także telefon. Stworzył w Janikowie spółdzielnię produkcyjną, aby uratować rolników. Organizacja tej spółdzielni była cudownym pomysłem, ale niestety później wszystko przejął PGR.

Słyszałyśmy, że Państwo też pomagaliście mieszkańcom dokonując wielu starań, aby doprowadzić komunikacje do Bogucina.
Tak w 1977 oddaliśmy działkę o numerze 34/3 mającą powierzchnię 0,21ha pod pętlę autobusową.